Blog > Komentarze do wpisu
Książe życia... George Best

Stara piłkarska prawda głosi że każdy piłkarz pije. Z tym że jedni piją dużo, a inni jeszcze więcej. Mój ulubiony dziennikarz sportowy Paweł Zarzeczny powiedział kiedyś że jak ma się nie poprzewracać młodemu piłkarzowi w głowie, skoro najczęściej nie jest on zbyt inteligentny, zarabia ogromne sumy jak na swój wiek, w dodatku wszystko mu się udaję. Odnosi sukces sportowy, więc życie wydaję się łatwe (tak samo jak pojawiające się wokół piłkarzy dziewczyny). Pozornie może się wydawać, że można łączyć profesjonalną grę w piłkę z regularnym piciem alkoholu. Jednak po kilku latach organizm piłkarza nie jest w stanie znieść takiego obciążenia, co najczęściej wiąże się ze spadkiem formy.

 

Najbardziej znany piłkarz, który dosyć skutecznie łączył granie w piłkę z solidnym imprezowaniem to wspaniały George Best. Ten pochodzący z Irlandii Północnej stał się legendą  Manchesteru United, strzelając bramki dla Czerwonych Diabłów na przełomie lat 60 i 70. Do siatki przeciwników trafiał 137 razy.

 

 

 

Swoim zachowaniem na boisku, a przede wszystkim poza nim wpisywał się w nurt burzliwych czasów moralnej rewolucji. Dzięki swojemu niekonwencjonalnemu stylowi życia stał się idolem buntującego się pokolenia. Nazywano go "piątym Beatlesem", i nie tylko dlatego że nosił tę samą fryzurę co czwórka z Liverpoolu.

Jego życie to przeplatanka mecz-impreza-impreza-mecz-impreza. Swego czasu spotykał się nawet z ówczesną Miss Świata. Jednak podchodzący pod 30 rok życia Best zaczyna grać coraz słabiej. Zostaje zwolniony z Manchesteru. W kolejnych klubach odcina kupony od wielkiej kariery i oczywiście nadal nie wylewa za kołnierz. W latach 90 poważnie choruje, co zmusza go do odstawienia alkoholu na jakiś czas. Niedługo znowu wraca do swojej najlepszej kochanki - wódki :). Wydaje w tym czasie swoją autobiografię "Strzał w przerwie", co oczywiście się Bestiemu zdarzało : ). Opisuje w niej swoje barwne życie, nie żałując krytyki swoim boiskowym kolegom a zarazem miesza z błotem wszystkich trenerów z którymi pracował.

Niestety boski Georgie schodzi z ziemskiego padołu w 2005 roku. Przegrywa walkę z chorobą płuc. Znając jego prześmiewczy charakter, z pewnością niczego nie żałował ze swojego życia. Żył jak tygrys. Bo jak mówi stare chińskie przysłowie: "lepiej żyć rok jak tygrys, niż całe życie jako żółw".

Piosenkę na jego cześć nagrała polska grupa Myslovitz. (Rojek wychodzi z założenia, że Best żałował. Jak wspomniałem wyżej, raczej było inaczej:)

 

wtorek, 08 grudnia 2009, k.o.j.i

Polecane wpisy

  • Niepokorny Faraon - Mido

    Eigpt po raz trzeci z kolei został mistrzem Afryki. Grający praktycznie w krajowym składzie (prócz wielkiej gwiazdy Mohameda Zidana z Borusii Dortmund) zespół F

  • Mendieta - Bask symbolem Valencii

    Dzisiaj o zawodniku, którego uważałem za najlepszego piłkarza świata, kiedy miałem 12 lat. Być może to tylko dziecinna opinia, lecz miał on w sobie coś, co dawa

  • Libijski Książe - Al-Saadi al-Gaddafi

    Zazwyczaj piszę o znakomitych piłkarzach legendach, posiadających ogromne umiejętności piłkarskie. Często są oni znani przez wszystkich kibiców na całym świecie

Komentarze
Gość: Łysy Icek, *.aster.pl
2009/12/10 01:09:54
Ciekawe wpisy, tak dalej(ale częściej)